wtorek, 29 kwietnia 2014

Podaruj swoim stopom ukojenie, czyli domowy pedicure z Perfectą

Wczoraj, korzystając z wolnego wieczoru, który tak rzadko mi się przytrafia, postanowiłam zrobić coś dla swoich stóp. Ta część ciała jest u mnie chyba najbardziej poszkodowana, więc od czasu do czasu należy im się chwila, dwie, ewentualnie siedem, relaksu. :D W prezencie przed majówkowym moje stopy dostały gorącą kąpiel, peeling oraz maskę. Wszystko to zadziało się za sprawą Perfecty. W wielu drogeriach dostępne są takie "zestawy" dla stóp. "Zestaw" składa się z dwóch saszetek. Pierwsza część opakowania zawiera peeling wulkaniczny, czyli taki, który zawiera pumeks ze skały wulkanicznej. Oprócz tego w peelingu znajdziemy jeszcze olejek bawełniany oraz ciekłą parafinę i alantoinę. W drugiej części opakowania znajdziemy maskę-serum, w której składzie znajduje się między innymi kompleks witaminowy z arniką górską. Oba produkty są przebadane dermatologicznie.

Najpierw zafundowałam stópkom gorącą kąpiel w misce z wodą i solą. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przesadziła z temperaturą wody, jak zwykle była za gorąca. :) Po dość krótkim, ale intensywnym moczeniu przeszłam do działania. Najpierw wykonałam peeling. Zastosowałam się oczywiście do zaleceń producenta - wmasowywałam go dzielnie przez 5 minut. Po tym zabiegu nie czułam jakiegoś specjalnego złuszczenia, ale za to nawilżenie tak. Następnie wmasowałam w stopy maskę-serum i pozostawiłam na 15 minut. Po upływie tego czasu nadmiar maski wsmarowałam w skórę. Efekt był fenomenalny. Stopy były pachnące, mięciutkie i gładziutkie. Dla podtrzymania efektu stopy posmarowałam kremem do stóp z gliceryną i sylikonem. Następnie schowałam je w ciepłe skarpetki frotte.

Każdemu polecam od czasu do czasu taki zabieg, ponieważ skóra stóp jest bardzo narażona na mechaniczne działanie podłoża, po którym chodzimy. Zadbane stopy z pewnością też nie będą nam dokuczać podczas cięższych dni, spędzonych w dużej mierze na nogach. :) Jest to również świetna opcja domowego relaksu i odrobiny SPA.

A na koniec "ciekawostka", w której wiarygodność trochę wątpię. :D Jakie macie korzenie? :D
Do następnego!
mj

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rossmannowe love, czyli -49% na produkty do oczu!

Od dziś w Rossmannie możemy załapać się na promocję -49% na wszystkie produkty do oczu, ale o tym już chyba każdy wie. :) Dzisiaj nie przeraziłam się tłumami wystającymi przed wszystkimi szafami, ponieważ miałam jasno określony cel zakupów. Wiedziałam  co zgarnę z półek, więc całość zajęła mi 2 minut. :) Babeczki naprawdę rzuciły się na promocję, ponieważ w niektórych szafach świeciło już pustkami! Na mojej liście zakupów po raz drugi już znalazły się tylko dwa produkty.

1. Mascara L'oreal Paris, Volume Million Lashes


Ten produkt znam już od dłuższego czasu i mimo że jest wg mnie dość drogi to jego cena jest warta komfortu malowania się. Nie skleja, pogrubia, wydłuża. Szczoteczka nie jest ani za duża, ani za mała, a w dodatku tusz wystarcza na bardzo długo. Wkrótce może pojawi się szczegółowa recenzja. Mascara w cenie regularnej kosztuje 60,99zł, po uwzględnieniu promocji zapłaciłam za nią 31,1zł.

2. Liner do oczu Max Factor, Excess Intensity
Drugi zakupiony produkt jest dla mnie totalną nowością. Chciałam go wypróbować, ponieważ baaarrrdzo dużo dobrego o nim słyszałam. Liner jest wykręcany i pozwala malować naprawdę cienkie kreski. Cudownym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że po zrobieniu kreski na ręku nie mogłam jej rozmazać. :) Produkt w cenie regularnej kosztuje 46,99zł, a w promocji 23,96zł.

Przypominam, że od 5 maja rusza promocja na produkty do ust i paznokci!! :)




Do następnego!! :)
mj

niedziela, 27 kwietnia 2014

Co jest w mojej torebce?

Przy okazji porządków w torebce postanowiłam napisać post o tym, co można u mnie w niej znaleźć. Rzeczy jest naprawdę sporo, więc od razu przechodzę do działania. :)
Portfel - a w nim trochę pieniędzy, karta do bankomatu, bilet sieciowy, dokumenty i wszystkie ważniejsze wizytówki z adresami. Niestety próba noszenia dokumentów oddzielnie zupełnie się u mnie nie sprawdziła i przy każdej zmianie torebki zapominałam je przełożyć.
Telefon - z którym prawie nigdy się nie rozstaję. Bywa ze mną w różnych ekstremalnych sytuacjach, dlatego zadbałam o odpowiednie ubranko dla niego. :) Jeżeli chodzi o moje zdanie dotyczące telefonów to wole modele minimalistyczne, których głównym zadaniem jest dzwonienie i odbieranie smsów, a nie robienie zdjęć, odbieranie poczty, nagrywanie filmów itd. :D
MP3 - żeby umilać sobie podróże komunikacją miejską. Polecam MP3 firmy SanDisk - moja mieści 8GB muzyki, a o jej ładowanie wystarczy, że zatroszczę się raz w miesiącu. :)
Klucze - chyba nie wymagają komentarza. :)
Krem do rąk - niestety na uczelni bardzo często mam styczność z alkoholami i przeróżnymi odczynnikami chemicznymi, od których bardzo wysuszają się ręce. Krem jest mi niezbędny.
Chusteczki - raczej też nie wymagają komentarza. :)
Kalendarz - żeby nie głowić się w domu nad terminami, tylko zapisywać wszystko na bieżąco.
Notatnik - do notowanie wszystkiego co najważniejsze, chyba nie trzeba się tu rozpisywać. :)
Długopisy - studentom czasami się przydają. :D
Kosmetyczka - a w niej totalny minimalizm i tylko to, co najważniejsze.
  • tabletki przeciwbólowe - niestety przy zmianach ciśnienia atmosferycznego moja głowa bardzo cierpi, dlatego zawsze staram się mieć przy sobie ibuprom bądź paracetamol, dzięki temu mogę normalnie funkcjonować. :)
  • antyperspirant w chusteczkach - niezbędny w ekstremalnych sytuacjach, a także po fitnessie. :)
  • składana szczotka z lusterkiem.
  • krople do oczu - moje oczy sprawiają mi ostatnio trochę problemów, są bardzo wrażliwe i często łzawią, dlatego zaopatrzyłam się w coś, co złagodzi tego objawy.
  • żel antybakteryjny - przydatny, gdy czuję dyskomfort dłoni, zwłaszcza latem.
To już wszystkie rzeczy wyjęte wprost z mojej torebki. Przy wyjściach na cały dzień goszczą w niej jeszcze woda i tablet.Okazyjnie można znaleźć jakieś studenckie notatki. :D

Do następnego!
mj

sobota, 26 kwietnia 2014

Haul na wiosnę

Moją tradycją od kilku już dobrych lat jest to, że wraz z nadejściem nowej pory roku robię większe zakupy ubraniowe i dobieram do nich najróżniejsze dodatki. Przez ostatnie tygodnie wyjątkowo skupiłam się bardziej na butach i dodatkach, niż na ubraniach. Wiele z tych rzeczy dostałam z okazji nadchodzących urodzin. Dziś postanowiłam zebrać moje ostatnie zdobycze w jednym poście. :)

Pierwsza zdobycz (prezent) to skórzana torebka włoskiej firmy Vera Pelle. Nie znałam wcześniej tej marki, jednak opinie w internecie przekonały mnie do zakupu. Torba jest bardzo solidnie zrobiona i póki co nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. Poszukiwania mojego ideału trwały dobry tydzień. Obejrzałam miliony torebek w sklepach i na allegro, ale mało które spełniały moje wymagania (taaak, jestem wymagająca). Torba miała mieścić format A4, co znacznie ułatwia mi życie, nie mieć za dużo przegródek, być formą kuferkową w czarnym (klasycznie!) kolorze i oczywiście musiała mieć "to coś". Jak tylko zobaczyłam moją zdobycz od razu wiedziałam, że to to, a złote dodatki podkreślają tylko jej styl i elegancję. Zamówiłam ją na allegro za 239zł + koszt przesyłki, torebka jest też dostępna na stronie cervandone.pl w tej samej cenie.



Druga zdobycz, która była prezentem urodzinowym, to portfel firmy Piccini. Na jego wybór poświęciłam również kilka dni. Szukałam czegoś wygodnego, a jednocześnie wyróżniającego się. Gustuję w portfelach o podłużnym kształcie, dlatego też na taki się zdecydowałam. Kolor oczywiście jest czarny - bo klasycznie. Plusem jest oddzielna kieszonka na drobniaki i duża ilość przegródek na karty kredytowe i wizytówki. Portfel jest wykonany ze skóry, szycia są bardzo porządne, mam nadzieje, że posłuży mi na bardzo, bardzo długo. Portfel jest dostępny stacjonarnie w sklepach Puccini za 199zł oraz w sklepie internetowym za 165zł.

Trzecia zdobycz to, coś w co zainwestowałam z wielką przyjemnością. Są to buty sportowe Reebok w kolorze (UWAGA!) różowym! :) Buty tego typu są mi niezbędne, ponieważ bardzo dużo czasu spędzam na nogach. Często zdarza się tak, że wychodzę z domu rano, a wracam dopiero późnym wieczorem, więc muszę o nogi dbać i też cenię sobie wygodę. Buty są bardzo wygodne, mam nadzieję, że za chwilę mi się nie rozkleją. :) A skąd wybór takiego MAŁO KLASYCZNEGO koloru? :D Sama nie wiem, po prostu mi się spodobały. Dzięki niemu wg mnie mają w sobie wdzięk, a na nogach wyglądają bardzo korzystnie, zwłaszcza do ciemnych spodni. Taki wybór to zapewne też oddziaływanie pierwszych dni wiosny. Butki kupiłam w Croppie za 199zł.

Kolejny zakup to kalosze. Ostatnio zawsze gdy musiałam wyjść z domu to padał deszcz. Mając po dziurki w nosie przemoczonych butów i skarpetek zdecydowałam się na taki typ obuwia. Nie jestem ich wielką zwolenniczką, dlatego nie przeznaczyłam 500zł na Huntery. Kupiłam w zamian włoskie kaloszki, których koszt wyniósł 59zł + koszt przesyłki. Buty wykonane są z wysokiej jakości polichlorku winylu. Nie zamierzam ich nosić codziennie, a tylko w potrzebie. Jeszcze nie miałam okazji przetestować tej zdobyczy, ale jeżeli coś będzie nie tak, to na pewno się tu poskarżę. :D

Kolejna rzecz to wspaniały prezent, którym zostałam obdarowana, a mianowicie lampka z lawą. Wiem, że to nie jest przedmiot, który pasuje do tematu haulu, ale jestem z niej tak zadowolona, że nie wyobrażam sobie, żeby jej tu nie umieścić. Lampka jest w kolorze różowym i jak każda z tego typu lamp dość długo się nagrzewa, ale efekt końcowy jest wspaniały! Jestem przekonana, że lampka będzie mi umilać teraz wszystkie wieczory zamiast świeczek. Jestem nią zachwycona! Niestety nie mam pojęcia gdzie została kupiona, ani ile kosztowała.

Ostatnią zdobyczą są kolczyki, których na marne szukałam w sklepach od kilku tygodni. Znalazłam je na allegro za niespełna 7zł! Oczywiście koszt przesyłki wyniósł mnie więcej niż sam towar, ale trudno. Zależało mi, żeby kuleczka w kolczyku była jak najmniejsza, przez co nie rzuca się w oczy, ale jednak coś tam w uchu jest. Znalazłam wkrętki z kuleczką o średnicy 1,6mm! Są miniaturowe, ale właśnie takie chciałam i takich szukałam. Kolczyki wykonane są ze srebra, więc nie powinny sprawiać żadnego bólu moim uszom. :)

Do następnego!
mj



źródła zdjęć:
http://allegro.pl/kolczyki-wkretki-kulki-kulka-1-6-mm-srebro-0-925-i4130375533.html
http://gumowce.pl/2013/11/05/hit-wloskie-krotkie-czarne-kalosze-botki-italy-38-2/
http://www.sneakerfreaker.com/sneakers/reebok-classic-nylon-slim-pop-spring-releases/
http://www.puccini-sklep.pl/product-pol-1483-Portfel-damski-PUCCINI-V-1805-ciemny-braz.html
http://cervandone.pl/pl/p/Vera-Pelle/131

piątek, 25 kwietnia 2014

Rossmannowe -49%

Od wtorku w Rossmannie możemy załapać się na olbrzymie promocje -49% od cen regularnych. Nie byłabym sobą, gdybym nie poszła, nie sprawdziła i czegoś nie kupiła. :) Z tego co się dowiedziałam to do 27 kwietnia, czyli do niedzieli, promocja obejmuje kosmetyki do twarzy, czyli podkłady, korektory, pudry, róże. Kolejne dni będą wyglądać tak:
28 kwietnia - 04 maja - kosmetyki do oczu (tusze, cienie, kredki, eyelinery)
05 maja - 11 maja - kosmetyki do ust i paznokci (szminki, konturówki, lakiery do paznokci).

Pierwszego dnia promocji zrezygnowałam z zakupów, ponieważ przed wszystkimi szafami kłębiły się tłumy. Ja należę raczej do osób, które potrzebują zastanowić się w spokoju nad swoimi zakupami, więc od razu odpuściłam. :D Poszłam więc w drugim dniu promocji do Rossmanna, w którym z reguły jest mniej ludzi. Tam zdecydowałam się tylko na dwie rzeczy, niestety nic więcej nie potrzebowałam, a zakupów "na zapas" nie mam w zwyczaju. :D

W moim koszyku wylądowały:

1. Podkład do twarzy Maybelline AffiniMat
AffiniMat jest moim ulubieńcem ostatnich tygodni, ponieważ swoje zadanie, czyli matowienie skóry, wypełnia perfekcyjnie. W dodatku podkład ma szeroką gamę kolorystyczną, która mi, jako osobie bladej, przypadła mocno do gustu. Już po raz drugi zdecydowałam się na kolor 02 LIGHT PORCELAIN. W cenie promocyjnej zapłaciłam za niego 14zł (30ml).

2. Antybakteryjny korektor kryjący Manhattan ClearFace
Zdecydowałam się na ten korektor, bo na jakiś musiałam, a w temacie korektorów jestem zupełnie zielona. :P Użyłam go dopiero raz. Jeżeli produkt spełni wszystkie kryteria, o których napisał producent na opakowaniu, to będę z niego zadowolona, a jeżeli nie to go więcej nie kupię. :D Cena promocyjna wynosi około 8zł. Być może wkrótce na blogu pojawi się jakaś mała recenzja. :)

Na następne promocje też się skuszę, mam już nawet kilka upatrzonych produktów, które chciałabym przetestować. Z pewnością pojawi się też nowy haul.

Do następnego!
mj