czwartek, 29 maja 2014

Jak zrobić zapachową świecę?

Co jest potrzebne?
  • najzwyklejszy wkład do znicza
  • olejek zapachowy
  • forma, do której będziemy lać wosk - najlepiej szklana :)
Jak zrobić świecę?
 Nic prostszego!
Wystarczy w łaźni wodnej (wodnej kąpieli) stopić wosk ze znicza i wyjąć knot. Po upłynnieniu wosku dolewany dowolnie wybrany olejek zapachowy (uważając, żeby nie przesadzić, bo zapach będzie nie do zniesienia). We wcześniej przygotowanej formie ustawiamy knot i zalewamy go roztopionym woskiem. Czekamy do zastygnięcia. Cała robota nie zajmuje dłużej niż 15 minut. Świeca gotowa! :)

Dla osób bardziej wymagających.
Do stopionego wosku możemy dodać również różne aromaty i przyprawy, a zalać nim można np. suszone owoce, laski cynamonu lub wanilii. Dla urozmaicenia do parafiny można też dorzucić przeznaczone do świec barwniki lub brokat. :)

Do następnego!
mf

środa, 28 maja 2014

Cała prawda o nowym płynie micelarnym z Garniera!

Nie lubię płynów micelarnych.
Nie lubię produktów do demakijażu z Garniera.
Muszę to wszystko odwołać, bo ten produkt jest genialny. :)

Butla ma pojemność 400ml i w Rossmannie kosztuje 12,99zł, tanioszka!:)
Produkt jest przeznaczony do skóry wrażliwej i usuwa makijaż, oczyszcza oraz koi. Jest bezzapachowy i można stosować go na twarz, oczy i usta.

Po pierwszym użyciu jestem szczerze zakochana w tym płynie!

Mój odwieczny problem z płynami micelarnymi polegał na tym, że każdy z nich wysuszał mi skórę wokół oczu. Odczuwałam przesuszenie tuż po zastosowaniu produktu, co zmuszało mnie do stosowania przeróżnych kremów nawilżających do okolic oczu. Po części było to też spowodowane nadmiernym pocieraniem wacika, ponieważ zwykle płyny micelarne nie radziły sobie z moim tuszem. Garnier świetnie zmywa makijaż, dlatego też nie trzeba mocno trzeć by pozbyć się tuszu, czy nawet kresek. Wskutek skóra nie jest podrażniona ani wysuszona, wręcz przeciwnie, odczułam lekkie nawilżenie. Jeżeli chodzi o makijaż twarzy - rewelacja. Wystarczyło jedno przeciągnięcie wacikiem aby uzyskać oczyszczoną skórę.
Producent obiecuje 200 zastosowań, ale na to brałabym lekką poprawkę. :) Mimo wszystko - cena nie jest wysoka, a pojemność spora.

Gorąco polecam wypróbowanie tego produktu, ponieważ u mnie robi szał. Od dziś z pewnością trafi na listę moich ulubieńców!

Do następnego!
mf

niedziela, 25 maja 2014

Nivea Express care - ideał na suche dłonie!

Na początek zła wiadomość, ponieważ z tego co zdążyłam się zorientować to krem nie jest dostępny na polskim rynku. Wielka szkoda, bo jak już jest coś naprawdę dobrego, to jest trudno dostępne.

Bardzo długo szukałam kremu, który szybko się wchłania, dobrze nawilża, ładnie pachnie i długo pozostaje na dłoniach. Nivea Express care to połączenie tych wszystkich cech.

Moje dłonie wymagają szczególnej opieki, ponieważ ze względu na ich wrażliwość oraz częsty kontakt z odczynnikami chemicznymi robią mi psikusy i mocno się przesuszają. Wszystko nasila się zimą, kiedy dodatkowo dokucza im niska temperatura. Próbowałam kilkunastu najróżniejszych kremów, żaden nie dawał widocznego i długotrwałego efektu. W końcu sięgnęłam na rynek zagraniczny i pierwszy strzał okazał się strzałem w dziesiątkę.

Krem dostępny jest w większości niemieckich sklepów za około 2 euro, a w tubce znajduje się 100ml produktu.

Z tego co udało mi się rozszyfrować z etykiety to krem zawiera morskie minerały i przeznaczony jest do skóry normalnej oraz przesuszającej się. Był również testowany dermatologicznie. Główne składniki to woda i gliceryna, a także alkohol. :)
Zacznę może od zapachu, który jest bardzo, bardzo, bardzo ładny! Tego produktu używam już dobre kilka miesięcy, więc aktualnie jestem na takim etapie, że ten zapach kojarzy mi się już tylko i wyłącznie z kremem do rąk. Plusem jest fakt, że zapach bardzo długo utrzymuje się na skórze. :)

Konsystencja jest typowo kremowa, ale nietłusta. Krem mocno nawilża, a nie natłuszcza. Dodatkowym atutem jest wchłanianie, które trwa dosłownie moment. W żadnym wypadku dłonie po pokremowaniu się nie kleją, ani nie czuć na skórze dyskomfortu.

Ten krem naprawdę czyni cuda. :)

Jego utrzymanie na rękach jest rewelacyjne. Tworzy na skórze ochronną powłoczkę, która jest w stanie przetrwać nawet kilka godzin. Skąd to wiem? Czasami pokremuję ręce, a po jakimś czasie idę je umyć, czuję wtedy jak najpierw z rąk zmywam warstwę kremu. :)

Jak dla mnie ten produkt jest idealny.
Do następnego!
mf

sobota, 24 maja 2014

Avon Gel finish, czyli test żelowego lakieru do paznokci

Ostatnio w katalogach Avon pojawiła się nowa seria lakierów do paznokci GEL finish. Produkt ma dawać efekt żelowego manikiuru i mocny połysk. GEL finish jest produktem 3w1 i zawiera bazę, kolor oraz utwardzacz. Mimo mojego postanowienia, by nie dokupować żadnych lakierów do czasów zubożenia mojej kolekcji, na ten się skusiłam. Wybrałam kolor Sheer Love, czyli bardzo, bardzo, bardzo jasny róż.

Cena produktu w katalogu 08/2014 wynosi 14,99zł.

Zacznę od pędzelka, który rzekomo jest bardzo precyzyjny. Osobiście do gustu bardziej przypadł mi pędzelek Rimmela 60 seconds, który jest najlepszy z dotychczasowych z jakimi miałam styczność. Ten mnie nie zachwyca, ot zwykły pędzel.

Konsystencja lakieru jest niezwykle rzadka. Nie żeby coś spływało z paznokci, ale zdarzyło mi się kapnięcie z pędzelka zanim "doniosłam" go do paznokcia. Rzadkość lakieru jakoś specjalnie mi nie przeszkadza, w sumie lepiej żeby był za rzadki niż za gęsty.

Nie jestem w stanie ocenić trwałości lakieru, ponieważ zawsze na paznokcie nakładam utwardzacz. Z utwardzaczem paznokcie są w idealnym stanie przez 7 dni.

Najbardziej zawiodło mnie krycie. Po nałożeniu trzech warstw nadal widać przebicie. Być może jest to spowodowane bardzo jasnym kolorem, na który się zdecydowałam. Być może ciemniejsze kolory lepiej sprawdzą się pod tym względem.

Drugim minusem jest kosmicznie długie schnięcie lakieru. Nie wiem jak to możliwe, ale malując paznokcie około godziny 18, a idąc spać około 2, rano obudziłam się z odbitą pościelą... :D

Ze względu na słabe krycie i długie schnięcie niestety nie mogę polecić tego produktu. Szukając na siłę plusów przychodzi mi do głowy tylko to, że gama kolorystyczna jest bardzo szeroka - z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. :)

Do następnego!
mf

piątek, 23 maja 2014

Max Factor Excess Intensity - liner do oczu - czy warto zainwestować?

Dziś przychodzę z moją opinią o linerze do oczu Max Factor Excess Intensity, który kupiłam z okazji Rossmannowskich promocji -49%. Liner w cenie regularnej kosztuje 46,99zł, mi udało się go zdobyć taniej. :)

Bardzo dużym udogodnieniem jest to, że kredki nie trzeba temperować, ponieważ jest wykręcana. Czasami umożliwia to zaoszczędzenie dużej ilości czasu. Minusem jest fakt, że w takim przypadku nie bardzo jesteśmy w stanie sobie ją zaostrzyć, więc bardzo cieniutka kreska na górnej powiece nie wchodzi w grę. Dla mnie nie jest to wielkim utrudnieniem, ale z reguły wolę inwestować w kosmetyki "wielofunkcyjne".
Ogromnym plusem jest pigmentacja kredki, która zachwyca. Po jednym przeciągnięciu po powiece właściwie mamy już gotową kreskę. Nic nie trzeba poprawiać, idealna do tworzenia porannego makijażu.

Jeżeli chodzi o utrzymanie kredki na powiece - jest bardzo długie. U mnie kredka przetrzymuje dobre kilkanaście godzin, przy czym kreska nie jest naruszona w ogóle lub w małym stopniu. Zdecydowanie się nie rozmazuje, nawet przy lekkim pocieraniu. Coś, co mnie bardzo mocno zawiodło, to fakt, że czasami kreska odbija mi się na powiece. Nie wiem od czego to zależy, bo taki incydent nie zdarza się codziennie, ale produkt za prawie 50zł zdecydowanie nie powinien się odbijać.

Być może zostanę za to zlinczowana, ale dla mnie kredka niespecjalnie wyróżnia się na tle innych, dużo tańszych produktów. Dla przykładu - kredką Vipera eye&brow liner maluje się bardzo porównywalnie i u mnie również jest w stanie przetrwać kilkanaście godzin. Jedyną różnicą, którą widać na pierwszy rzut oka jest to, że kredkę Vipera trzeba temperować i łatwiej ją rozmazać. Myślę, że to nie jest tak olbrzymia różnica, żeby płacić za nią ponad 30zł.

Krótkie wnioski - produkt kupiony w promocji, więc nie żałuję wydanych pieniędzy, ale gdybym wydała na kredkę 50zł i nie widziała specjalnych różnic w malowaniu oka tańszymi kredkami, być może trochę bym się wkurzyła. Odbijanie się na powiece to w ogóle jakieś nieporozumienie. Wg mnie jakość kredki dobra, ale cena jest mocno zawyżona. W tym przypadku jestem skłonna pokusić się o stwierdzenie, że płaci się za firmę. Nie kupię ponownie, chyba, że Rossmann znów zaoferuje -49%. :)
Jak Wam sprawdzał się ten liner?

Do następnego!
mf

czwartek, 22 maja 2014

Spakuj kosmetycznę na wyjazd w 3 minuty

Dziś o tym, co znajduje się w mojej wyjazdowej kosmetyczce. Niestety (albo stety :D) bardzo często zdarza mi się podróżować i spędzać noce poza domem, dlatego też na takie okoliczności mam oddzielną kosmetyczkę, która jest stale spakowana. Są w niej rzeczy pierwszej pielęgnacyjnej potrzeby, czyli wszystko to, co pozwala mi przetrwać poza domem. :) Dziś dla Was lista takich produktów. :)

1. Chusteczki do demakijażu Cleanic
Dobrze zmywają makijaż oczu i twarzy, nie podrażniając przy tym skóry. Jestem z nich zadowolona, mimo że uważam, iż powinny być nieco bardziej nasączone, aby zminimalizować pocieranie okolic oczu. Zakupione w Rossmannie za około 5zł.

2. Żel do twarzy Avon care 3in1 oil control
W końcu znalazłam zastosowanie dla tego produktu. Nie będzie dużego bólu, jeśli nie będę musiała go używać codziennie. Więcej informacji TUTAJ. Ten produkt przelałam do mniejszej buteleczki, żeby zużyć jak najmniej miejsca w kosmetyczce. :)

3. Krem do twarzy
Aktualnie nie posiadam w kosmetyczce kremu do twarzy, ponieważ mi się skończył. :) Prawdopodobnie zainwestuję w któryś produkt Ziaja, ze względu na lekkie i zgrabne słoiczki kremów. :) 

4. Szczoteczka do zębów
Bez szaleństw. Zwykła, najzwyklejsza.

5. Pasta do zębów elmex sensitive
Jeżeli macie wrażliwe zęby - gorąco polecam. Jedyna pasta, która zaspakaja potrzeby moich niezwykle wymagających zębów. :)

6. Żel do higieny intymnej Avon simply delicate
Pod względem płynów do higieny intymnej nie jestem wymagająca. Wystarczy, żeby ładnie pachniał i nie podrażniał. Zdania na temat używania takich produktów są podzielone, ja uważam, że na wrażliwsze okolice lepiej używać czegoś łagodniejszego niż mydło. :) Ten produkt również przelałam do mniejszej buteleczki, w celu zmniejszenia zajmowanej powierzchni w kosmetyczce. :)

7. Maszynka do golenia
Moje ulubione. Polecam. :)

8. Żel pod prysznic
Miniaturka by S. Oliver. Bardzo ładnie pachnie, świeży zapach utrzymuje się nawet przez 10h. Ładnie się pieni, wydajny. Trafił do kosmetyczki ze względu na swoje miniaturowe wymiary. :)

9. Antyperspirant
Produkt, który nie podrażnia wrażliwej skóry i działa przez kilkanaście godzin. Przy tym poręczne opakowanie, czego chcieć więcej. :)

10. Szampon do włosów
I tu chyba nie ma zaskoczenia. Mój ulubieniec ostatnich tygodni. Więcej TUTAJ.

11. Odżywka do włosów
A właściwie to serum wygładzające. :) Czy wygładza? Ciężko powiedzieć, ale na pewno coś tam z włosami robi. :)

12. Szczotka do włosów
Otrzymana jako gratis w Rossmanie od Syossa. :D

13. Lakier do włosów
Aktualnie brak, ubytek trzeba uzupełnić. Jak zwykle pojawi się tam Rossmannowska miniaturka Tafta. :)

14. Próbka perfum
Zależnie od tego jaką aktualnie posiadam. Na tę chwilę jest to próbka wody perfumowanej Avon Perceive Soleil. :) Zazwyczaj są to próbki wód z Avonu, które otrzymuję przy składaniu zamówień.

15. Patyczki kosmetyczne
Trzymam je w oddzielnym etui, w którym umieszczam tylko kilka patyczków. :)

To już wszystkie rzeczy, które trzymam w kosmetyczce wyjazdowej. O dziwo, wszystko doskonale się mieści. :) Zawsze oddzielnie pakuję kosmetyczkę z kolorówką, w której już niezbędnych mi jest mniej rzeczy. :)

Do następnego!
mf

środa, 21 maja 2014

Avon Care żel do twarzy 3in1 oil control - test

Dziś miałam okazję przetestować żel do twarzy Avon Care 3in1 oil control. Czy jestem z niego zadowolona i jak się on prezentuje w porównaniu do mojego ulubieńca z Bebeauty? O tym poniżej. :)

Za 200ml żelu zapłaciłam 5zł. Cena - marzenie. Jednak o działaniu nie mogę powiedzieć tego samego.

Zacznę od opakowania. Buteleczka jest bardzo zgrabna, a szata graficzna nie budzi niechęci. Jedyne co bym zmieniła, to dodałabym pompkę, która znacznie ułatwiłaby użytkowanie produktu.

Zapach żelu jest bardzo świeży i orzeźwia, ale nie jest jakiś wyjątkowo piękny. Typowy zapach żelu do twarzy, nic nadzwyczajnego. Całe szczęście, nie przywiązuję do zapachów tego typu produktów dużej uwagi, ponieważ czuję go tylko przez chwilę.

Konsystencja żelu jest w sam raz, nie za rzadka i nie za gęsta. Poza tym żel bardzo dobrze się pieni, więc spodziewam się po nim dużej wydajności. Ze względu na fakt, że produkt nie do końca mi odpowiada, a nie mam w zwyczaju wyrzucać pełnych butelek do kosza, nie wiem, czy to dobrze, czy źle. :D

Produkt jest bardzo delikatny, z pewnością nie podrażni skóry. Po umyciu odczucia są całkiem przyjemne. Cera nie jest wysuszona i ściągnięta, a przy tym odczuwalne jest lekkie nawilżenie.

Najgorszym mankamentem tego żelu jest fakt, że oczyszczanie nie idzie mu zbyt dobrze. Po dokładnym umyciu skóry na twarzy wciąż miałam pozostałości po makijażu, które usunęłam dopiero wacikiem z tonikiem. Niestety żel zawodzi mnie najbardziej w aspekcie, na który kładę największy nacisk. Być może będę go stosować tylko rano, kiedy twarz nie wymaga tak dużego oczyszczenia. :)

Podsumowanie.
Produktu na pewno nie kupię ponownie i jeszcze nie wiem jakie znajdę dla niego zastosowanie. Jeżeli chodzi o porównanie do żelu z Bebeauty, to mój ulubieniec jest o stokroć lepszy, mimo tej samej ceny. Jaki z tego morał? Produkt przeznaczony do oczyszczania nie oczyszcza. :)

Do następnego!
mf

poniedziałek, 19 maja 2014

Codzienna pielęgnacja twarzy

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy jak ważna jest regularna pielęgnacja cery. Dopiero, gdy zaczynamy mieć z nią problemy, to zaczynamy bardziej o nią dbać. Tymczasem kluczem do rozwiązania problemów ze skórą mieszaną ze skłonnością do trądziku jest systematyczność. Ja wypracowałam już swój system dbania o cerę i dziś się z Wami nim podzielę. Kosmetyki, których używam nie wymagają wielkich nakładów finansowych, ich dostępność również nie sprawia problemu.

RANO
Rano, ze względu na brak czasu, nie poświęcam dużej uwagi mojej cerze. Pielęgnacja opiera się głównie na umyciu twarzy żelem i pokremowaniu kremem.
Żel, do którego wiernie powracam już od dłuższego czasu to Bebeauty, normalizujący żel-peeling oczyszczający. Można go nabyć w sieci sklepów Biedronka, a jego cena wynosi niespełna 5zł. Używam produktu przeznaczonego do skóry mieszanej i tłustej. Żel jest hipoalergiczny i został przebadany dermatologicznie. Jego zadaniem jest dokładne oczyszczenie z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum, zapobieganie błyszczeniu, wygładzenie oraz zachowanie naturalnego poziomu nawilżenia. Jeżeli chodzi o oczyszczenie, nawilżenie i wygładzenie to żel idealnie spełnia swoją rolę. Z zapobieganiem błyszczenia jest już trochę gorzej, ale nie można za dużo wymagać od żelu za 5zł. :)
Jeżeli chodzi o krem, to moim ulubieńcem ostatnich czasów jest Nivea, aqua effect, odświeżający krem nawilżający na dzień. Krem jest dostępny w każdym Rossmannie i kosztuje około 13zł. Produkt świetnie nawilża i właściwie to niczego więcej od niego nie wymagam. Zawiera filtr UV. :)

WIECZÓR
Do demakijażu oczu używam mleczka łagodzącego do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu do skóry suchej i wrażliwej, Bebeauty. Mleczko można nabyć również w Biedronce za niespełna 5zł. Produkt jest hipoalergiczny i przebadany dermatologicznie. Mleczko nie wysusza okolic oczu i dobrze zmywa makijaż. Nie wiem czy poradzi sobie z kosmetykami wodoodpornymi, ponieważ takich nie używam. :)
Kolejnym krokiem jest umycie twarzy wyżej wymienionym żelem.
Następną czynnością jest tonizowanie skóry i do tego używam toniku matującego, Avon Solutions. Po zastosowaniu tego produktu mam pewność, że na mojej skórze nie pozostało już żadne zanieczyszczenie. Dodatkowo tonik przy regularnym stosowaniu zwęża pory i matuje skórę, czyli zgodnie z założeniami producenta. Dodatkowo nie ma mowy o wysuszaniu. :) Produkt jest dostępny praktycznie w każdym katalogu Avon za około 15zł.
Kiedy mam pewność, że wszystko to, co zebrałam na skórze w ciągu dnia, zostało usunięte przechodzę do nawilżania wyżej wymienionym kremem (tak, używam na noc kremu przeznaczonego na dzień).
Okolice oczu są przeze mnie specjalnie traktowane, dlatego w te miejsca wklepuję żel do powiek i pod oczy Flos Lek ze świetlikiem i babką lancetowatą. Żel zapobiega powstawaniu "worków" pod oczami i niweluje zasinienia. Dodatkowo świetnie nawilża - jak dla mnie idealny produkt. Dostępny w większości aptek za około 9zł.
Na koniec wszelkie niedoskonałości twarzy traktuję preparatem punktowym Avon Clearskin z 2% kwasem salicylowym. Niestety nie jest on moim ideałem, dlatego po jego wydenkowaniu rozejrzę się za czymś bardziej polecanym. Produkt dostępny w katalogach Avon za około 10zł.

RAZ W TYGODNIU
 
Dodatkowo raz w tygodniu funduję swojej twarzy peeling oraz maseczkę. Ostatnio moimi ulubieńcami są:
-Ziaja, różany peeling z mikrogranulkami (każdy rodzaj skóry)
-Avon Planet Spa, rewitalizująca maseczka do twarzy z chińskim żeń-szeniem.

Do następnego!
mf

niedziela, 18 maja 2014

5 pomysłów na upominek z okazji Dnia Mamy :)

Dzień Matki tuż, tuż, a ile z Was nie ma jeszcze pomysłu na prezent? Z pewnością wiele, sama przez kilka lat wymyślałam i buszowałam po sklepach na ostatnią chwilę. Dlatego też postanowiłam stworzyć post z pięcioma pomysłami na upominek dla Mamy. Oczywiście wszystko zależy od osoby i tego co komu się podoba, ale wydaje mi się, że wśród moich pomysłów każdy znajdzie coś odpowiedniego. Zaczynamy. :)


Zestaw świec
Nie wiem jak Wasze Mamy, ale moja na pewno by się ucieszyła. Zresztą zamiłowanie do świeczek mam chyba po Niej. W Home&You możemy znaleźć mnóstwo zestawów oraz pojedyncze świece. Ich ceny również są przyzwoite. Pozwolę sobie zareklamować swoich faworytów. :)
Komplet świec Elusive z naturalnym olejkiem lawendowym (49zł)
Zestaw świec Aromatree (39zł)
Świeca Woody (25zł)
 Świeca Elegance (29zł)
Świeca Breeze (19zł)


Perfumy
Chyba każdy lubi ładnie pachnieć, a każda kobieta z pewnością lubi mieć w swojej kolekcji piękne zapachy. Ja zdecydowałabym się na wodę perfumowaną Bruno Banani, ponieważ ostatnio z Mamą mamy na nią szał. Wiem, że na pewno by się ucieszyła. Z tego względu umieszczam ją w propozycjach, ale w tej kwestii pole do popisu jest ogromne. :)
 Douglas (135zł)


Zestaw naturalnych mydełek
I tu jeszcze większa dowolność. Jeżeli chodzi o mnie to zdecydowałabym się na zestaw naturalnych mydełek z Mydlarni Tuli, która oferuje również okazjonalne zestawy upominkowe w pięknych pudełeczkach. Więcej szczegółów TUTAJ. Wybór jest bardzo duży i każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie (Mamy).


Książka / płyta CD / film na DVD
Każdy lubi spędzać miło wolny czas, a coś, co ten czas umili jeszcze bardziej również jest dobrym pomysłem na prezent. Nie będę wymieniać tysiąca książek, filmów, płyt , które mogę polecić. Myślę, że każdy wie, co lubią nasze Mamy. :)


Filiżanka na kawę lub herbatę
Gadżet dla każdego smakosza. :) Kawa lub herbata na pewno będzie smakować z takiej filiżanki wyśmienicie. Na rynku dostępnych jest wiele filiżanek, w różnych kształtach i z różnych tworzyw. Mi do gustu przypadła poniższa.
Duka (29,90zł)

To już wszystkie spośród moich pięciu pomysłów na upominek dla Mamy.
Zdjęcia pochodzą ze stron:
home-you.com
douglas.pl

Do następnego!
mf

czwartek, 15 maja 2014

Żel pod prysznic, który poprawia humor

Dziś przychodzę do Was by polecić żel pod prysznic, którego używam już od dobrych kilku miesięcy. Żel ani trochę mi się nie nudzi, mało tego - cały czas zachwycam się nim tak samo bardzo. Z tego względu uznałam, że muszę się z Wami podzielić swoją opinią na jego temat. :)

Żel ma same zalety:
  • nie przesusza i nie podrażnia skóry
  • lekko złuszcza naskórek
  • ładnie się pieni
  • nie kosztuje dużo, a przy tym jest wydajny
  • PIĘKNIE PACHNIE
Zapach żelu jest nieprzeciętny. Czuć w nim jednocześnie miętę i świeże maliny. Nie wiem jak Wy reagujecie na takie zapachy, ale ja kąpiąc się wieczorem odczuwam przyjemne ukojenie po ciężkim dniu, nawet jeśli nie należał do najlepszych. Z kolei kąpiąc się rano odczuwam przyjemne orzeźwienie i energię.

Żel zawiera peelingujące drobinki, ale złuszczanie nie jest jakieś mega. Wiadomo, że żel nie zastąpi nam peelingu, ale z pewnością podtrzyma jego działanie.

O jakim ulubieńcu mówię?
Oriflame, nature secrets
with energising mint & raspberry

Do następnego!
mj

wtorek, 13 maja 2014

Sposób na sińce i worki pod oczami :)

Powody sińców i "worków" pod oczami są przeróżne i na wiele z nich nie ma łatwych sposobów. Dla przykładu - opuchnięcia pod oczami mogą być wywołane chorobą, wtedy jedynym sposobem jest wybranie się do lekarza. Często zdarza się też tak, że sińce są spowodowane predyspozycjami genetycznymi, wtedy niestety pozostają nam tylko korektory i specjalistyczne zabiegi kosmetyczne. Ja nie należę ani do jednej, ani do drugiej grupy, powodem moich opuchnięć i zasinień najczęściej jest zmęczenie. Jak sobie z nimi radzę?

Na niwelowanie swoich niedoskonałości mam dwa sposoby. Pierwszy z nich to zimna łyżka. Kiedy wstaję rano z opuchnięciem, to dla własnego komfortu i wyglądu przykładam zimną łyżkę do oka. Ten sposób pomaga zmniejszyć opuchliznę, ale niestety zasinienia nie zniweluje. Z tego powodu znalazłam inny sposób z zastosowaniem żelu do powiek i pod oczy. Codziennie wieczorem pod oczy nakładam cienką warstwę żelu ze świetlikiem i babką lancetowatą. Robię to profilaktycznie. Dzięki temu po zarwanej nocy na mojej twarzy nie maluje się żaden cień zmęczenia. Żel można nakładać również rano pod makijaż.

W aptece zdecydowałam się na żel w tubce firmy Floslek i zapłaciłam za niego 9zł. Dostępna jest również wersja w słoiczku, która jest tańsza, ale za to produkt trzeba zużyć w ciągu trzech miesięcy od otwarcia.

Podsumowanie.
Efektem jest ulga i ukojenie dla zmęczonych i opuchniętych oczu. Niestety żel nie zdziała cudów, gdy przyczyna sińców jest inna niż zmęczenie lub podrażnienie skóry. Polecam wypróbowanie produktu pracoholiczkom i osobom z nadmiarem obowiązków! :P

Do następnego!
mj

poniedziałek, 12 maja 2014

Foodbook dnia powszedniego :)

Na początku chciałam uprzedzić, że moja dieta nie jest idealnie zbilansowana, ale staram się przywiązywać uwagę do tego co jem i wybierać mniejsze zło. :) Dietetykiem też nie jestem i również mam swoje słabości. :)

Zapraszam!:)

Pierwsze śniadanie - dwie parówki z szynki (98% mięsa), dwie kromki razowego chleba z ziarnami słonecznika, kilka rzodkiewek i mała kawa z mlekiem.
Drugie śniadanie, które pozwala mi przetrwać do obiadu - jabłko.
Obiad - zupa krem z pomidorów z dodatkiem marchwi.
Kolacja - jajecznica z 2 jajek z odrobiną żółtego sera, bułka pszenna, kilka pomidorów i biała herbata.

W ciągu dnia wypiłam jeszcze kubek świeżo wyciskanego soku z pomarańczy, kiwi i brzoskwini (w ramach podwieczorka) oraz butelkę wody. :)

Do następnego!
mj

niedziela, 11 maja 2014

Ziołowa pielęgnacja skóry

Dziś chciałabym przekazać Wam odrobinę wiedzy na temat pielęgnacji skóry preparatami ziołowymi. Jak radzić sobie z problemami skórnymi za pomocą naturalnych składników i domowych sposobów? Zapraszam do lektury! :)

Nawilżający owies

Najważniejszymi składnikami aktywnymi zawartymi w owsie są awentramidy, cynk, beta-glukany i polifenole o mierzalnym działaniu antyoksydacyjnym, przeciwzapalnym, gojącym rany i ogólnym wpływie ochronnym na skórę. Owies zapewnia nawilżenie, łagodzi wrażliwą skórę, uśmierza świąd i przeciwdziała powstawaniu przebarwień i zaczerwienień. Przy zaczerwienieniach i podrażnionej skórze pomóc może maseczka owsiana: zmieszaj 3-4 łyżeczki płatków owsianych z równą ilością wody lub koziej maślanki i nałóż na oczyszczoną skórę, po upływie 5 minut zmyj letnią wodą. Maseczka ta może być stosowana jako terapia uzupełniająca w trądziku różowatym, liszaju zwykłym i toczniu krążkowym. Certyfikowane kosmetyki naturalne (w niektórych z nich użyto wyciągu z owsa) dostępne są online, między innymi na stronach www.greenline-sklep.pl, kosmetykinaturalne.com.pl oraz bioekodrogeria.pl. Możliwe też, że owies jest naturalnym antydepresantem.

Urzekający oczar

Oczar wirginijski ma działanie przeciwzapalne, ściągające i przeciwbakteryjne. Hamuje też krwawienie i świąd oraz chroni drobne naczynka w skórze. Większość jego preparatów nie zawiera tanin, a jedynie olejki eteryczne. Oczar wirginijski nadaje się do codziennej pielęgnacji twarzy, zwłaszcza przy skórze suchej i wrażliwej. Jest wyjątkowo delikatny dla starzejącej się skóry, gdzie naskórek zapewniający ochronę przed kwasami jest cienki, suchszy, trudniejszy w pielęgnacji i wrażliwy na uszkodzenia lub ma tendencję do swędzenia, wysypek i skaleczeń. Kosmetyki zawierające oczar wirginijski można zakupić na stronach Dr Hauschka (mleczko do twarzy, krem pod prysznic, maseczka oczyszczająca), Lavera (dezodorant w sprayu, mydło w płynie, szampon) i Dr Willmar Schwabe Pharmaceuticals ("Hamentum" na gojenie ran).

Łagodzący dziurawiec

Choć jest dobrze znany jako skuteczny środek ziołowy przeciw łagodnej depresji, nie wszyscy wiedzą, że działa też korzystnie na skórę. Koi suchą, popękaną lub łuszczącą się skórę, powstrzymuje rozwój bakterii, stany zapalne i świąd, goi niewielkie oparzenia, sprawia, że drobne skaleczenia goją się bez powstawania blizn. Jednakże w w rzadkich przypadkach może powodować okresową nadwrażliwość na światło, jeśli przyjmowany jest w ilościach większych niż progowe. Jego składnikami aktywnymi są hiperforyna, hiperycyna o udowodnionym działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwzapalnym. Dziurawiec jest idealny w leczeniu problemów skórnych takich jak liszaj zwykły. Dr Hauschka i Aubrey Organics oferują wiele różnych kremów i olejków do ciała zawierających dziurawiec.

Łagodna malwa

Działanie liści ślazu dzikiego (dzikiej malwy), stosowanych w australijskiej medycynie ludowej jako herbatka i środek do kąpieli przy schorzeniach skórnych, zostało potwierdzone badaniami klinicznymi. Online można kupić produkty zawierające ślaz takie jak tonizująca maska - lifting do twarzy Bania - Agafii na www.lawendowaszafa24.pl
Troskliwy rumianek

Wszechstronny lek ziołowy. Zapewne znasz go w postaci herbatki o działaniu rozkurczowym i uspokajającym, lecz stosowany miejscowo w kosmetykach ma działanie przeciwzapalne i emoliencyjne. Zawiera bisabolol, związek o słodkim zapachu od dawna używany jako aromat, o znanych właściwościach łagodzących podrażnienia, przeciwzapalnych i przeciwbakteryjnych. Może także zwiększać wchłanianie przez skórę innych dobroczynnych substancji. Wykazano też, że bisabolol indukuje apoptozę w modelach białaczki, usuwając potencjalnie kancerogenne komórki z uszkodzonym DNA. Rumianek zawiera też matrycynę - składnik olejku eterycznego o działaniu antyoksydacyjnym i apigeninę - bioaktywny flawonoid o właściwościach przeciwzapalnych, antyoksydacyjnych i przeciwnowotworowych. Miejscowe stosowanie apigeniny hamowało rozwój nowotworów skóry wywoływanych chemikaliami i zmniejszało zachorowalność na nowotwory powstające pod wpływem promieniowania ultrafioletowego, zwiększając jednocześnie przeżywalność nieuszkodzonych komórek. Apigenina może także zmniejszać nadwrażliwość dróg oddechowych w astmie i ma działanie przeciwalergiczne. Przy wysypkach i neurodermatitis stosuj schłodzony napar na oczyszczoną skórę twarzy, nakładając za pomocą wacika. Przemywanie zimną herbatą z rumianku może także ukoić świąd towarzyszący pokrzywce. Przy łuszczycy zalecane jest przemywanie chorej skóry letnią herbatą z rumianku, natomiast zaczerwienienia i stany zapalne towarzyszące trądzikowi różowatemu łagodzą zimne kompresy. Kosmetyki zawierające ekstrakt z rumianku odpowiednie są do pielęgnacji delikatnej, suchej, podrażnionej skóry z przebarwieniami. Certyfikowane, naturalne kosmetyki z rumiankiem można kupić wszędzie, serie z rumiankiem zawierają w swojej ofercie między innymi Alverde, Dr Hauschka, Lavera, Primavera.

Rewitalizujący aloes

Ten suplement znany w homeopatii może przywrócić równowagę fizjologiczną po stosowaniu chemicznych i alopatycznych preparatów oraz w przypadkach, gdy trudno odróżnić objawy chorobowe od polekowych. Aloes od zawsze stosowano jako wszechstronny, miejscowy lek na problemy skórne tak różne jak oparzenia słoneczne, odmrożenia i opryszczka. W dzisiejszych czasach aloe vera najlepiej znany jest ze swoich właściwości lubrykacyjnych i przeciwzapalnych, ale może też leczyć oparzenia i choroby skóry takie jak egzema, trądzik, zranienia, ukąszenia owadów. Możemy także przygotować swój własny preparat do pielęgnacji skóry (np. rewitalizującą maseczkę lub złuszczający peeling). Niezależnie od tego, czy użyjemy soku z liści, czy kupnego żelu aloe vera, jego pobudzające działanie na skórę będzie widoczne gołym okiem.\



źródło: O czym lekarze ci nie powiedzą.
Do następnego!
mj

O czym lekarze Ci nie powiedzą?

Od kilku miesięcy na polskim rynku dostępne jest czasopismo "O czym lekarze ci nie powiedzą". Pewnego styczniowego dnia, przeglądając w Empiku prasę, moją uwagę przykuł właśnie ten tytuł. Sięgnęłam po niego i spis treści zainteresował mnie do tego stopnia, że chwilę później stałam już przy kasie. Od tego momentu co drugi miesiąc staję się szczęśliwym nabywcą nowego numeru.

Czasopismo kosztuje 12zł i jest to jego stała cena. Z gazetą nie otrzymujemy żadnych dodatków. Fanpage magazynu opisany jest tak:

"O Czym Lekarze Ci Nie Powiedzą nie tylko ujawnia niedociągnięcia i ograniczenia medycyny oficjalnej, ale również podaje szereg alternatywnych metod leczenia - poważnej wiedzy w sposób przystępny i atrakcyjny dla każdego."

W numerze na maj i czerwiec znajdziemy między innymi:
  • artykuł o tym, jak ważne są dla naszego zdrowia więzi międzyludzkie
  • wybudzanie ze śpiączki na przykładzie Michaela Schumachera
  • 7 kroków do uwolnienia się od ataków rwy kulszowej
  • sekrety dobrego trawienia
  • 100 sposobów na przeżycie 100 lat
  • obszerny artykuł o boreliozie
  • artykuł o szczepieniach dzieci
i wiele, wiele innych.

Na kolejny numer (czerwiec - lipiec) zapowiedziane są artykuły o nowych terapiach walki z rakiem, ćwiczeniach rozładowujących stres, a także porady jak sobie radzić z chorobami dziąseł, wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego oraz dysplazją szyjki macicy.

Wszystkich, który interesują się choć odrobinę zdrowiem, domowymi sposobami na przeróżne choroby, medycyną nowoczesną, zachęcam do zagłębienia się w lekturę. :)
I coś dla tych, którzy nie lubią kupować w ciemno - KLIK

Do następnego!
mj

sobota, 10 maja 2014

Co zrobić aby lakier na paznokciach trzymał się przez 7 dni?

Na samym początku chciałam Was zaprosić na moje konto na Instagramie. Możecie znaleźć mnie pod loginem 3emwollof3 lub po prostu kliknąć na ikonkę po prawej stronie. :) Na instagramowym koncie będą pojawiać się fotki z życia codziennego, nowości w mojej kosmetyczce i szafie oraz zapowiedzi postów na blogu. Zapraszam! :) Jeżeli zostawicie mi swoje loginy to również chętnie Was zaobserwuję.

Dziś temat paznokciowy. Co zrobić, żeby lakier nie odprysł z paznokci po 2 dniach? Po latach zmagań znalazłam idealny sposób. Dziś moje paznokcie pomalowane w niedzielę trwają dzielnie do kolejnej niedzieli, a nawet i dłużej. Do sedna!

Całą tajemnicą jest preparat utwardzający lakier na paznokciach. Ja zdecydowałam się na kosmetyk firmy Avon i jestem z niego bardzo zadowolona. Jak już wcześniej wspomniałam - dzięki niemu lakier trzyma się pełny tydzień, a paznokcie w ogóle się nie lamią. Nie mam żadnych zarzutów do tego produktu, więc po prostu chcę go Wam polecić. :) Cena to około 15zł, w zależności od katalogu.

piątek, 9 maja 2014

Aktualna pielęgnacja włosów - jak poprawić ich kondycję?

Moim zdaniem zniszczonych włosów nie da się odbudować żadnymi kosmetykami, nawet najlepszych i najdroższych marek. Do niszczenia włosów tak naprawdę przykładamy się my same. Suszenie, prostownica, UV, farbowanie, rozjaśnianie nie najlepiej wpływają na ich kondycję. Od kilku miesięcy trzymam się ściśle określonych zasad i w wyglądzie moich włosów jest olbrzymia różnica. Oto one:

1. Podcinaj końcówki!
Przez ostatnie kilka miesięcy regularnie podcinałam końcówki swoich włosów. Dzięki temu włosy nie traciły mocno na długości, a ja pozbywałam się tych najbardziej zniszczonych. Dziś już jestem na takim etapie, że zanim moje końcówki zdążą się zniszczyć, to zostają obcięte. Dzięki temu włosy cały czas wyglądają zdrowo, a ja nie muszę już po każdym umyciu stosować odżywek wygładzających.

2. Ogranicz suszenie!
Rano. Pośpiech. Mokre włosy. Co robię? Sięgam po suszarkę. BŁĄD. Regularne suszenie mocno przesusza nasze włosy. Wskutek stają się one mało sprężyste i łamliwe. Jak sobie z tym poradziłam? Jeżeli muszę wyjść o bardzo wczesnej godzinie, to głowę myję wieczorem. Jeżeli wiem, że rano mam więcej czasu, to czekam aż włosy same wyschną. Przykładowo - wstaję o 6 i pierwszą czynnością jest umycie głowy, później ja robię swoje, a włosy sobie schną. Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach wyjątkowych, czyli np. na basenie lub, gdy wyjście z domu wyskoczyło nam nagle. Sama czasami suszę, ale używam przy tym kosmetyków termoochronnych i staram się suszarki używać jak najmniej.

3. Ogranicz prostowanie!
Kilka miesięcy temu nie wyobrażałam sobie wyjścia z domu bez wyprostowanych włosów, ale wtedy moje końcówki (około 15cm) wyglądały koszmarnie. Co z tym zrobiłam? Bardzo długo nosiłam włosy związane, żeby ich krytyczny stan nie rzucał się bardzo w oczy. W tej chwili nie muszę już prostować włosów, żeby dobrze wyglądały. Przemęczyłam się około 6 miesięcy bez prostownicy, a dziś już jej w ogóle nie potrzebuję. Używam sporadycznie - przy jakimś wyjściu, gdy chcę wyglądać inaczej niż zwykle. Przy tym oszczędzam rano czas. :)

4. Często szczotkuj!
Włosy lubią być rozpieszczane. Ja swoje szczotkuję 3 razy dziennie - rano, w południe i wieczorem. Składaną szczotkę do włosów mam zawsze przy sobie. Gdy jestem w ciągu dnia poza domem, to po prostu wychodzę do toalety.

5. Używaj produktów z filtrami UV!
Słońce też niszczy nasze włosy, dlatego z nadejściem wiosny zainwestowałam w produkty, które zapewniają moim włosom ochronę przez promieniowaniem. W moim przypadkiem jest to lakier do włosów. :)

6. Zdrowo się odżywiaj!
Jesteś tym, co jesz - w 100% mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem. Dlatego też warto patrzeć na to, co jemy i nie opychać się burgerami z fast foodów. Oczywiście wszystko jest dla ludzi, ale szanujmy swój organizm i nie doprowadźmy do momentu, w którym fast food jest nieodłącznym elementem naszej diety. :)

A co z kosmetykami?
Obecnie jestem na etapie, w którym wyznaję kosmetyczny minimalizm dotyczący włosów. Jedyne produkty, których używam to szampon, odżywka nawilżająca (raz w tygodniu) + kosmetyki termo przy suszeniu lub prostowaniu.

Produkty termo.
Obecnie jestem zadowolona ze wszystkich. Ale tylko jeden jest faworytem.

ISANA. Ułatwia rozczesywanie. Produkt ten jest przeznaczony do suchych i łamliwych włosów z rozdwajającymi końcówkami. W składzie znajdziemy olejek arganowy i masło shea. Odżywka nie obciąża włosów. :)

Oriflame. Głównym zadaniem tego serum jest wygładzenie i wszystko się zgadza. Przy czym - moje podatne włosy się po nim skręcają, gdy nie użyję w odpowiednim momencie suszarki lub prostownicy.

Avon. Ułatwia rozczesywanie. Produkt typowo termochłonny.

Biosilk. Niesamowicie wydajny, również typowo termochłonny. Bardzo nawilża, a skład miło zaskakuje. Po zużyciu wszystkiego, co posiadam pozostanę przy tym produkcie.


Odżywka.
Odżywka do włosów suchych i zniszczonych, czyli iście nawilżająca. Czy nawilża? Coś tam z włosami robi. Na pewno ułatwia rozczesywanie. Męczę ją już kilka tygodni, więc wydajność jest jak najbardziej na plus. Niestety kolejnym razem zainwestuję w coś innego, co przyniesie efekt na kilka kolejnych myć. Odżywka nie zawiera sylikonu ani parabenów. :)












Szampony.
I tu odkrycie ostatnich miesięcy i wielkie WOW. Te szampony są cudowne! Kilka tygodni temu borykałam się z przesuszeniem skóry głowy, co w efekcie dawało sporadycznie występujący łupież. Moje problemy skończyły się po zastosowaniu tych cudeniek. Dodatkowo moje włosy zdecydowanie mniej się przetłuszczają - nie muszę myć głowy codziennie, spokojnie mogę to robić co drugi dzień. Włosy po tych szamponach świetnie się rozczesują, nie są splątane, są nawilżone. Dodatkowym plusem jest cena produktów - ostatnio za 250ml zapłaciłam 6,5zł, a w kolejnym katalogu za 14zł można kupić pojemność 700ml! Dodatkowo pojawiła się odżywka z tej serii, którą mam ochotę wypróbować. Moim ulubieńcem jest szampon z żółtkiem i drożdżami (na zdjęciu po prawej), a oprócz niego można jeszcze zainwestować w migdały i awokado, czerwoną koniczynę i czarną porzeczkę, rumianek i aloes oraz pokrzywa i łopian (na zdjęciu po lewej).




To by było na tyle z pielęgnacji moich włosów. Zapraszam na następne posty, w których między innymi:
-Foodbook dnia powszedniego.
-Co zrobić, aby lakier na paznokciach trzymał się 7 dni?

Z pozdrowieniami!
mj

środa, 7 maja 2014

Moja kolekcja lakierów do paznokci :)

Dziś foto-post o kolekcji lakierów do paznokci, które udało mi się zgromadzić. Moim zdaniem mam ich stanowczo za dużo. Wolałabym posiadać 5, ale takich, które używam non stop i wiem, że zdążę je zużyć zanim wyschną. Moim postanowieniem jest wstrzymywanie się od zakupu nowych lakierów tak długo, dopóki ich liczba na mojej półce nie będzie mniejsza niż 10. :)) Zapraszam do prezentacji. :)


1. Eveline, colour show, 371
2. Vipera, 824
3. Rimmel, 60 seconds, 415 instyle coral
4. Golden Rose, 199
5. Rimmel, 60 seconds, 215 cupcake pink
6. Golden Rose, 129
7. Wszystko się starło, nie mam pojęcia jaka firma i jaki numerek. :)
8. Wibo, Express growth, 304
9. Golden Rose, 181
10. Maybelline, Colo rama, 749
11. Ados, nail art, 22
12. Wibo, so matte, 3
13. Lovely, Gloss like gel, 134
14. Wibo, so matte, 5




15. Lovely, must have, 5
16. p2, Lost in glitter, 050
17. art de Lautrec, 464
18. Wibo, numerek koloru zmyty
19. Avon, mod gold
20. Wibo, Ekspress growth, 351

Do następnego!
mj