Wczoraj, korzystając z wolnego wieczoru, który tak rzadko mi się przytrafia, postanowiłam zrobić coś dla swoich stóp. Ta część ciała jest u mnie chyba najbardziej poszkodowana, więc od czasu do czasu należy im się chwila, dwie, ewentualnie siedem, relaksu. :D W prezencie przed majówkowym moje stopy dostały gorącą kąpiel, peeling oraz maskę. Wszystko to zadziało się za sprawą Perfecty. W wielu drogeriach dostępne są takie "zestawy" dla stóp. "Zestaw" składa się z dwóch saszetek. Pierwsza część opakowania zawiera peeling wulkaniczny, czyli taki, który zawiera pumeks ze skały wulkanicznej. Oprócz tego w peelingu znajdziemy jeszcze olejek bawełniany oraz ciekłą parafinę i alantoinę. W drugiej części opakowania znajdziemy maskę-serum, w której składzie znajduje się między innymi kompleks witaminowy z arniką górską. Oba produkty są przebadane dermatologicznie.Najpierw zafundowałam stópkom gorącą kąpiel w misce z wodą i solą. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przesadziła z temperaturą wody, jak zwykle była za gorąca. :) Po dość krótkim, ale intensywnym moczeniu przeszłam do działania. Najpierw wykonałam peeling. Zastosowałam się oczywiście do zaleceń producenta - wmasowywałam go dzielnie przez 5 minut. Po tym zabiegu nie czułam jakiegoś specjalnego złuszczenia, ale za to nawilżenie tak. Następnie wmasowałam w stopy maskę-serum i pozostawiłam na 15 minut. Po upływie tego czasu nadmiar maski wsmarowałam w skórę. Efekt był fenomenalny. Stopy były pachnące, mięciutkie i gładziutkie. Dla podtrzymania efektu stopy posmarowałam kremem do stóp z gliceryną i sylikonem. Następnie schowałam je w ciepłe skarpetki frotte.
Każdemu polecam od czasu do czasu taki zabieg, ponieważ skóra stóp jest bardzo narażona na mechaniczne działanie podłoża, po którym chodzimy. Zadbane stopy z pewnością też nie będą nam dokuczać podczas cięższych dni, spędzonych w dużej mierze na nogach. :) Jest to również świetna opcja domowego relaksu i odrobiny SPA.
A na koniec "ciekawostka", w której wiarygodność trochę wątpię. :D Jakie macie korzenie? :D
Do następnego!
mj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz