niedziela, 4 maja 2014

Manhattan - korektor (nie)idealny

Manhattan ClearFace, korektor w sztyfcie 

Korektor kupiłam na promocjach w Rossku i zapłaciłam za niego niecałe 10zł. Czy było warto? Nie mi to oceniać, ja mogę stwierdzić tylko tyle, że ponownie raczej go nie kupię.

Szukałam korektora, który zakryje drobne niedoskonałości, z którymi nie radzi sobie podkład. Zdecydowałam się na sztyft, ponieważ wydał mi się najbardziej kryjący. Dodatkowo zachęcił mnie producent, który zagwarantował wodoodporność produktu. A jak to wygląda na serio?

W gamie kolorystycznej nie mamy wielkiego wyboru. Dostrzegłam tylko 4 odcienie, 2 bardzo ciemne i 2 jasne. Zdecydowałam się na jeden z jaśniejszych - 76 sand.
Jeżeli chodzi o krycie, to nie jest złe. Po nałożeniu warstwy kosmetyku przebarwienia znikają. Znacznie gorzej jest z utrzymywaniem się produktu. Po zaaplikowaniu podkładu po korektorze znika ślad. Wodoodporność zagwarantowana przez producenta jest jakimś nieporozumieniem. Korektor nie utrzymuje się w ogóle i wg mnie cena regularna (18zł) nie jest proporcjonalna do jakości.

Szukając plusów dla tego kosmetyku przychodzi mi do głowy tylko konsystencja, która jest kremowa, oraz fakt, że korektor ani trochę nie wysusza skóry. Mimo wszystko nie kupię ponownie tego produktu, ponieważ jestem przekonana, że w niższej cenie znajdę coś bardziej trwałego.

Poszukiwania korektora idealnego nadal trwają. :)
Do następnego!
mj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz