Stwierdzono naukowo, że wyciąg z korzenia żeń-szenia wywiera tak zwane działanie adaptogenne, co oznacza, że organizm łatwiej znosi niekorzystne warunki otoczenia. Przyjmowanie tej substancji zwiększa też tolerancję na wysiłek, co zwiększa naszą wytrzymałość fizyczną i psychiczną.
Tradycyjnie ten "lek" stosowany jest w uczuciu osłabienia i wyczerpania, przemęczeniu i braku koncentracji oraz w okresie rekonwalescencji. Należy jednak pamiętać, że jego skuteczność opiera się na długim okresie przyjmowania. Po połknięciu jednej kapsułki nie odczujemy żadnego pobudzenia. Kapsułki są dostępne bez recepty i można je znaleźć w prawie każdej aptece.
Jeżeli chodzi o moje doświadczenie z tym specyfikiem, to nie przyjmuję go przez 12 miesięcy w roku. "Kurację" zaczynam miesiąc przed wzmożonym wysiłkiem, czyli miesiąc przed każdą sesją. Kapsułki łykam do końca egzaminów i następnie robię przerwę.
Pierwsze działanie żeń-szenia odczuwam po około 2 tygodniach regularnego przyjmowania. To, co jest u mnie widoczne na pierwszy rzut oka, to regulacja snu, ponieważ ten produkt, nie spowoduje tego, że sen w ogóle nie będzie nam potrzebny albo będzie niezbędny w mniejszych ilościach. U mnie wygląda to tak, że około 23:30 chodzę spać, a o 6 rano jestem wypoczęta i rześka oraz wstaję nie narzekając na dzwoniący budzik (ostatnio nawet zdarza mi się budzić bez budzika np. o 5:30).
Kolejny skutek przyjmowania żeń-szenia, który zauważam to zmniejszenie uczucia zmęczenia. Dzięki niemu nie myślę w ciągu dnia o tym, jak bardzo chciałabym wrócić do łóżka, tylko skupiam się na tym, nad czym pracuję, czyli koncentracja daje radę.
Kolejnym efektem jest poprawa humoru i pozytywne nastawienie do wykonywanych czynności.
Efekty są widoczne, ale nie spodziewajcie się, że dostaniecie od razu mocy Supermana. Tak to nie działa. Żeń-szeń nie zastąpi snu i nie zastąpi zbilansowanej diety, która powinna być jednocześnie stosowana. Kapsułki poprawią wydajność organizmu i "pomogą" ustalić swój własny tryb działania, ale nie zdziałają cudów. Moim zdaniem lepiej sięgnąć po naturalne środki, zamiast faszerować się energetykami z kofeiną i tauryną. Za miesięczną kurację (opakowanie ze zdjęcia) płacę 26zł. Dostępne są również tańsze żeń-szenie, to już zależy od producenta.
Do następnego!
mf


Coś dla mnie! Zawsze stosujesz ten konkretny żeń-szeń czy próbowałaś może innych producentów?
OdpowiedzUsuńprobowalam roznych producentow i kazdy dziala tak samo:)
Usuń