Jakiś czas temu w prezencie od Siostry dostałam zestaw do kuracji dla brwi i rzęs Dermena lash. Po pewnym czasie zabrałam się za testowanie nowości, które znalazły się w kosmetyczce. Akurat wtedy byłam po nieudanych testach Alterry, więc stwierdziłam, że regeneracja dla okolic oczu bardzo mi się przyda. Po dokładnym przestudiowaniu ulotki byłam już ekspertem w zakresie powyższej odżywki i mascary, więc nie pozostało mi nic innego, jak tylko zacząć je używać. :)
Oba produkty wyglądają bardzo przyjaźnie dla oka i choć niewiele różnią się opakowaniem, to nie sposób ich od siebie nie odróżnić. Mascara ma typową dla tuszy do rzęs, czarną etykietkę, a szata graficzna odżywki jest biała. Oba produkty mają fioletowe wstawki i zakrętki, co wyraźnie uwydatnia ich powiązanie.
Dokładniejszą charakterystykę produktów rozpocznę od odżywki.
Jej konsystencja jest żelowa, kolor bezbarwny, a zapachu w ogóle nie czuć. Aplikator składa się z małego pędzelka, którym nakładamy produkt na linię rzęs.
Produkt przyjemnie chłodzi miejsce, w którym go aplikujemy. Nie zauważyłam żadnego szczypania, czy podrażnienia oczu. Skóra powiek również nie wykazała niekorzystnych zmian.
Producent obiecuje zahamowanie wypadania rzęs i brwi - do tego nie mogę się ustosunkować, ponieważ mi one prawie w ogóle nie wypadają. Obiecane jest również wzmocnienie i regeneracja - tutaj już muszę się głęboko zastanowić, zanim wydam opinię. Po swoich eksperymentach z pomadką Alterra (stosowaną do rzęs) moje owłosienie wokół oczu wymagało wiele do życzenia. Między rzęsami miałam gigantyczne przerwy i z niecierpliwością czekałam, aż wszystko wróci do porządku dziennego. Stosując tę odżywkę niestety się tego nie doczekałam. Miałam wrażenie, że Dermena opóźnia odrastanie, czy to normalne? Znaczną poprawę zauważyłam za to w rzęsach, które już miałam. Z pewnością stały się ciemniejsze, bardziej sprężyste, w długości nie zauważyłam różnicy. Co do odżywki mam mieszane uczucia, bo niby fajna i się sprawdza, ale dlaczego rzęsy nie chciały mi odrosnąć? Aktualnie używam tej odżywki 2-3 razy w tygodniu i efekt się podtrzymuje, a moje ubytki zostały zarośnięte. :)
Jeżeli chodzi o tusz do rzęs, to nie jestem z niego zadowolona. Ciężko ustosunkować mi się do ceny, ponieważ nie mam pojęcia ile kosztuje. :)
Jak tylko zobaczyłam jego szczoteczkę, to byłam zachwycona, niestety tylko do pierwszego (no może drugiego) użycia. Według mnie cały problem leży w tym, że mascara jest za rzadka. Jej mała ilość nie daje dobrego efektu na rzęskach, a zbyt duża powoduje sklejanie - i tak źle i tak niedobrze. Szczoteczka jest na plus, ale nie do tej konsystencji. Jakiegoś specjalnego wspomagania wzrostu rzęs nie zauważyłam, wręcz przeciwnie! Ten tusz na pewno nie wydłuża i pogrubia jednocześnie, tak jak twierdzi producent. Produkt z pewnością nie jest przeznaczony dla mnie. :)
Duet sam w sobie mnie nie zachwyca. Spośród dwóch produktów zdecydowanie lepsza okazała się odżywka. W sumie to nawet jestem skłonna do zachęcenia do jej wypróbowania. Tusz, przez swoją konsystencję, to klapa. Na moich rzęsach totalnie się nie sprawdził.
A jak u Was?
Do następnego!
mf




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz