sobota, 14 czerwca 2014

Niekosmetyczni ulubieńcy maja :)

Oj, dawno mnie tu nie było! Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że ostatnio totalnie przygniotły mnie egzaminy, zaliczenia i szkolenia na uczelni. Całe szczęście już prawie finiszuję i mam chwilę na napisanie nowego posta. :)
Przychodzę więc z niekosmetycznymi ulubieńcami maja, nieco z opóźnieniem, ale lepszy rydz niż nic! :D
Zapraszam!

Pierwszym, bezkonkurencyjnym ulubieńcem nie tylko maja, ale także czerwca i nadchodzących wielu, wielu miesięcy jest srebrny łańcuszek otrzymany w prezencie od chłopaka. Rozstaję się z nim tylko na noc, z obawy, że może mi się zerwać. Do łańcuszka dołączona jest zawieszka - serduszko, na którego jednej krawędzi znajduje się maluteńki szafirek. Symbolika tego kamienia bardzo mi odpowiada i w pewnym sensie się z nim utożsamiam. Od momentu dostania go jestem wciąż tak samo zachwycona. Bezsprzeczny ulubieniec, który chyba nawet przynosi mi ostatnio szczęście! :)


Drugim ulubieńcem jest świeczka - tygrysek, która pojawiła się na moim urodzinowym torcie. Ta postać z Kubusia Puchatka skradła moje serce już wiele lat temu i tak trzyma mnie do dziś. :D Najsłodsza świeczka jaką miałam okazję mieć, będzie pojawiać się na moich urodzinowych tortach co roku! :) Niestety z tego co wiem nie jest dostępna w Polsce. Nie wiem również w jakich cenach jest dostępna.


Trzeci ulubieniec to własnoręcznie wykonana świeczka. Jestem bardzo zaskoczona długością palenia się wosku, ponieważ jedną świeczkę palę już 2 tygodnie po kilka godzin dziennie, a została jeszcze 1/4. Oddzielny post TUTAJ. Bardzo polecam spróbowanie wykonania takiej świecy, jest do olbrzymia oszczędność pieniędzy i duża dowolność wyboru zapachu. Wiem, że na pewno nie będę kupować już świec, będę je robić sama.


Kolejny ulubieniec to liściasta herbata Twinings Lady Grey. Jest to połączenie wyselekcjonowanych czarnych herbat, bergamotki, cytryny i pomarańczy. Jej zapach jest nieziemski, aż chce się pić! Czarne herbaty zapewniają niezłe pobudzenie, choć w tym akurat jest lepsza jej siostra English Breakfast (czerwona puszka). Herbata jest idealna na popołudniowy relaks (o ile mamy na taki czas), ale również do śniadania. Dostępna jest w sklepach Piotr i Paweł oraz Alma w cenie około 15zł za 100g produktu.


Szóstym ulubieńcem są ściereczki z płynem, które skutecznie usuwają zabrudzenia ze zmywalnych powierzchni. Zakupione w Biedronce za około 5zł. Dobrze czyszczą, ładnie pachną, nie wysuszają skóry dłoni. Bardzo wygodne w użytkowaniu - jak dla mnie totalny niezbędnik przy sprzątaniu.


Ostatnim ulubieńcem jest ostatnio przeczytana książka Jo Nesbo - Policja. Jestem wielką fanką pana Nesbo, dlatego też każda jego książka z serii o Harrym Hole, który jest śledczym i w każdej części rozwiązuje inną zagadkę kryminalną, jest dla mnie czymś wyjątkowym. Niecierpliwie czekam na kolejne części. Książek nie trzeba czytać w kolejności, aczkolwiek w następujących po sobie częściach można znaleźć krótkie nawiązania do poprzednich. Polecam, szczególnie wyznawcom kryminału. :D


To już wszystkie ulubione pozycje w tym miesiącu. Wkrótce pojawią się nowe testy kosmetyczne nowego kremu do twarzy z Nivea oraz maski do włosów z żółtkiem jaja i drożdżami.

Do następnego!
mf

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz