czwartek, 19 czerwca 2014

Jak poprawić wydajność swojego organizmu?

Ciężko jest być śpiochem, któremu najgorzej jest budzić się o świcie, by pokonać wszystkie wyzwania nadchodzącego dnia. Ja do takich należę, a niestety moje obowiązki wymagają ode mnie wczesnego, a czasami bardzo wczesnego wstawania. Jak sobie poradzić z niechęcią do wyłonienia spod kołdry i uczuciem zmęczenia po kilku godzinach snu? O tym dzisiaj.:)

Pierwszą zasadą, którą kieruję sie od kilku miesięcy jest sen. Od jakiegoś czasu na regenerację przeznaczam 6-7h na dobę. Po takiej ilości snu czuję się najlepiej i dobrze mi się funkcjonuje. Ilość snu oczywiście jest kwestią indywidualną i każdy powinien dostosować ten czas do swoich potrzeb. Odpowiedni czas snu zapewnia nam wystarczających sił na wydajne funkcjonowanie przez cały dzień, co skutkuje wydajniejszą pracą. Niestety zarywanie nocy na pracy/nauce zupełnie się u mnie nie sprawdziło, a wszystko odbiło się na mnie po czasie.

Żeby lepiej poczuć się zaraz po przebudzeniu od kilku tygodni praktykuję codziennie rano wypijanie szklanki wody z sokiem z cytryny.
Zawsze wieczorem do szklanki wody wrzucam plasterek cytryny. Miksturkę zostawiam na noc. Cytrynę zwykle obieram ze skórki, żeby woda nie nabrała goryczki. Czasami do wszystkiego dodaję jeszcze łyżeczkę miodu, zależnie czy humor mam na słodkie, czy na kwaśne.
Taka mikstura na dzień dobry nie tylko przyspiesza metabolizm i pozwala uwalniać się stopniowo od toksyn, ale także wspaniale orzeźwia. Nie sądziłam, że zwykła cytryna może tak wpłynąć na witalność, polecam wszystkim śpiochom. Warto również wspomnieć, że to niezła dawka witamin jak na początek dnia.

Jak jeszcze poprawić swoją wydajność? Zbilansować swoją dietę! Dania bogate w warzywa i owoce napełniają naszą energię na maxa. Należy też pamiętać o wypijaniu odpowiedniej ilości wody, zawłaszcza w upalne dni. Odczucie pragnienia pojawia się wtedy, gdy nasz organizm jest już odwodniony, więc po napoje nie sięgamy dopiero gdy zachciewa nam się pić, tylko dużo, dużo wcześniej.:)

Ważnym aspektem jest też wysiłek fizyczny, który nie tylko pozwala na polepszenie kondycji, ale także poprawia humor i napędza do działania. Godzina przeznaczona na ruch nie pochłonie całej naszej energii, wręcz przeciwnie - da nam kopa na kilka kolejnych godzin - wypróbowałam sama na sobie. W czasie, gdy miałam na głowie nadmiar obowiązków, 3 razy w tygodniu przeznaczałam 60 minut na trening, czułam się z tym bardzo dobrze, a efekty mojej pracy były widoczne bardziej niż zwykle!:)

A jeżeli w ciągu dnia całkowicie opadnę z sił, to funduję sobie drzemkę, jednak nie trwa ona nigdy dłużej niż 30 minut. Nie wierzyłam w jej zbawienne działanie dopóki sama nie wypróbowałam - 30 minut daje więcej niż 2 godziny.

A jakie Wy macie sposoby na lepsze funkcjonowanie o poranku lub w ciągu dnia?:)
Do następnego!
mf

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz