Jeżeli chodzi o mnie i o moją twarz, to od kilku miesięcy jestem wierna kremom firmy Nivea. Lubię je za wydajność, konsystencję, silne działanie nawilżające i oczywiście za cenę. Jedynym minusem jest fakt, że większość kremów tej firmy jest w słoiczkach, a to nie jest najhigieniczniejsza forma opakowania. Nie ukrywajmy, że na naszych rękach znajduje się mnóstwo bakterii i grzybów, a codziennie wpychamy je do słoiczka z kremem, który następnie nakładamy na delikatną skórę twarzy. Wniosek? Wszystkie grzybki z rąk wędrują na buzię. Tyle o ile tym "odporniejszym" to nie zaszkodzi, to skóra wrażliwa może na tym ucierpieć.
Kilka dni temu udałam się do Rossmanna w celu zakupu nowego kremu do twarzy. Szukałam wyłącznie na regałach oznaczonych +20. Moim zdaniem nie powinnyśmy kupować kremów dla wyższego przedziału wiekowego. Każdy krem charakteryzuje się swoim składem, który działa silniej lub słabiej na naszą skórę. Jeżeli twarz potraktujemy kremem o bardzo silnym działaniu, to skóra przyzwyczai się do tych kosmetyków i po długotrwałym stosowaniu możemy nie uzyskiwać już zadowalających efektów. W takim razie czego będziemy używać mając 30, 40, czy 50 lat, skoro kremy dla nas przeznaczone będą już za słabe? Dobra, koniec z tymi moimi wywodami, każdy zrobi jak zechce. :D
Znalazłam więc swój krem na regale oznaczonym +20, bo tam właśnie szukałam. Był oznaczony jako nowość, choć tak naprawdę nie wiem od jakiego czasu dostępny jest na rynku. Cena za 50ml produktu to około 16-17zł, więc całkiem przyzwoicie. To, co zwróciło moją uwagę, to fakt, że krem nie jest w słoiczku, tylko w tubce, czyli idealnie.
Produkt przeznaczony jest do cery wrażliwej, a producent obiecuje nawilżenie oraz zredukowanie zaczerwienień, odczucia napięcia skóry oraz suchości. Dodatkowo krem zaopatrzony jest w filtr SPF15 i nie zawiera parabenów, barwników, substancji zapachowych i alkoholu.
Przy alkoholu chciałabym zatrzymać się na dłużej. :D Na słynnym wizazu naczytałam się, że to jedna wielka ściema, bo w składzie jest "CETEARYL ALCOHOL", szkoda, że autorki takich recenzji nie zagłębiły się co kryje się pod tym pojęciem. Ja to zrobiłam i dowiedziałam się, że:
CETEARYL ALCOHOL należy do alkoholi tłuszczowych i zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. [źródło]
Myślę, że producent pisząc "nie zawiera alkoholu" miał na myśli fakt, że nie zawiera substancji wysuszających i podrażniających skórę, bo alkoholi mamy WIELE.
Dla lubiących zagłębiać się w składy kosmetyków:
Ja osobiście tego nie robię, bo albo mi coś odpowiada albo nie. Wolę sprawdzić na własnej skórze, niż stwierdzić, że zakup był błędem, bo zawiera w sobie jakiś szajs.Krem nie zawiera barwników, ale jest nieco żółty, co jest skutkiem obecności ekstraktu z lukrecji (jest o tym informacja na opakowaniu). Jakiegokolwiek zapachu - brak. Martwiłam się tym, że jest bezzapachowy, bo zazwyczaj tego rodzaju kremy śmierdzą. :D
Wrażenie po pierwszym zastosowaniu:
- Krem jest bardzo treściwy, co może sprawiać wrażenie ciężkości na twarzy, ale wystarczy odczekać aż produkt dobrze się wchłonie i uczucie znika.
- Przy niedokładnym rozsmarowaniu na szybko lekko może bielić.
- Szybko się wchłania.
- Nawilża, a nie natłuszcza, pozostawiając przyjemne odczucie z skórze.
- Nie podrażnia, ale zaczerwienień też jakoś specjalnie nie redukuje (może przy długotrwałym stosowaniu).
Wytrwałym dziękuję za uwagę.
Do następnego!
mf

Myślę, że wypróbuję za rok ;D !
OdpowiedzUsuńChociaż korci mnie....